Region Mór

Region Mór na południu części południowo zachodniej zboczy pasma Vértes. Bliskość dużej ilości dużych miast, sprzyjających tej okolicy i wyśmienite wina zainicjowały rozwój turystyki wina. Wina doskonałej jakości odgrywają znaczącą rolę w kuchni.
W kwietniu 2002 roku ukształtowało się Stowarzyszenie Szlaku Wina Ezerjó. Liczyło ono wtedy 21 członków, w większości od lat zajmujących się wyrobem wina, wynajmowaniem kwater, prowadzeniem restauracji lub świadczących inne usługi.
Celem Stowarzyszenia jest ochrona dziedzictwa kulturalnego Mór i kultury Węgier liczącej tysiąc lat. Szczególny nacisk położono na rozwój agroturystyki, zachowanie ekologii regionu, jak również obrona wartości artystycznych i kulturalnych, ochrona zabytków architektury ludowej.
Goście na tym szlaku mogą poznać kulturę niemiecką oraz kulturę wina tego obszaru. Mogą skosztować wina Ezerjó i miejscowych potraw – specjalności tego regionu.
Ogrom pasma górskiego Vértes można odkryć chociażby konno. Natomiast zmęczonych wędrowców przywitają zajazdy i zagrody wiejskie.

całkowity obszar regionu 1944 ha
według ewidencji gmin winnych 799 ha
ilość miejscowości należących do regionu 6

Region ten jest stosunkowo mały. Oprócz miasta Mór jest jeszcze 5 innych: Csákberény, Csókakő, Pusztavám, Sőréd, Zámoly. Lata są tu stosunkowo ciepłe i suche, wiosny umiarkowane. Jesień jest długa i ciepła, zimy wprawdzie zimne, ale nie srogie. Roczne opady deszczu są równomierne (między 600-650 mm). Góry i wzgórza w południowej i południowo-zachodniej stronie wytworzyły nadzwyczaj sprzyjający mikroklimat, co stwarza doskonałe, urodzajne warunki.
Główną formacją skalną jest dolomit i less, który w niektórych miejscach miesza się z gruzami wapiennymi. Spośród różnorodnych gleb trzeba wspomnieć następujące: gołoziemy, pustoziemy, piasek z próchnicą; ziemie próchniczo-węglowe, rędziny, gleby brunatne poerozyjne, gleby brunatne Rachmanna. Wspólną cechą gleb, na których są winnice jest duża zawartość wapna.
Obecnie wśród gatunków win główną rolę odgrywają Ezerjó, Chardonnay, Sauvignon, Pinot blanc, Szürkebarát, Rajnai rizling; wino łączące dwa gatunki win węgierskich – Leányka i Királyleányka, jak również wonne gatunki win; wino muszkatułowe Ottonel, Tramini, Rizlingszilváni.

 

Region u podnóży wzgórza Pannonhalma-Sokoró


Region ten na północy graniczy z Győr; na południu od regionu Bakony oddziela go dolina potoku Bernát. Atrakcje turystyczne Győr, Opactwo Pannonhalma i naturalne piękno Bakony kuszą turystów.

Wyprodukowane tutaj, przez Stowarzyszenie Szlaku Wina według starej tradycji, wonne, pełne wina są serwowane w czasie imprez kulinarnych. W ten sposób Stowarzyszenie pomaga ponownie poznać wina tego regionu i rozpowszechnić kulturę wina. Szlak wina tego regionu znajdujący się w cichej, malowniczej okolicy oprowadza zainteresowanych gości po wyśmienitych winach i smacznych potrawach.

Lessowe, głęboko do piwnic żłobione szlaki dostarczają szczególnych przeżyć. W piwnicach obok doskonałych win do stołu podaje się tradycyjne potrawy tego regionu.

 

całkowity obszar regionu  4234 ha

według ewidencji gmin winnych  618 ha

ilość miejscowości  należących do regionu  13

 

Region u podnóży wzgórza Pannonhalma-Sokoró rozciąga się w kierunku północnym, północno-zachodnim, południowym i południowo-wschodnim.

List fundatorski  św. Stefana króla jest pierwszą pisemną wzmianką na temat wyrobu wina. W rozpowszechnieniu wyrobu wina dużą rolę odegrali osadnicy włoscy i francuscy oraz zakonnicy.

Zimy są łagodne, szkody wyrządzone przez mróz zdarzają się rzadko. Region powstał w dogodnym położeniu, w miejscu o umiarkowanym, suchym mikroklimacie. Warunki panujące tutaj sprzyjają uprawie winorośli. Opady deszczu są większe w pierwszej połowie okresu wegetacji.

Większość winnic jest na glebach brunatnych poerozyjnych. Biorąc pod uwagę właściwości gleb i teren pagórkowaty trzeba się liczyć z erozją.

W regionie obecnie uprawia się tylko szczepy białych winogron. Główny gatunek win to Olaszrizling, a także Chardonnay, Királyleányka, Rajnai rizling, Szürkebarát, Tramini, korzenne Cserszegi, Pinot blanc, Sauvignon blanc. Produkuje się tutaj wina wonne, aromatyczne, pełne. W szczególności wyróżnia się charakterystyczne Olaszrizling, jego piękny wygląd (opakowanie).

 

 

Region Wyżyny Balatonu

Turystyka winna zmieniła turystykę w tym regionie. Wiele osób szuka wyśmienitych win z tego regionu. Atrakcje Keszthely oraz te znajdujące się w sąsiedztwie Balatonu, naturalne piękno tego obszaru słusznie przyciągają turystów. Dzieje się tak głównie za sprawą imprez oferowanych w poszczególnych miastach. Są to programy kulturalne i gastronomiczne, które w znacznej mierze pomagają poznać wina tego regionu, a także spopularyzować kulturę wina. Temu celowi służą też dwa szlaki wina.
Poza kosztowaniem wyśmienitych win warto odwiedzić Keszthely, gdzie znajduje się pierwsza w Europie instytucja szkolnictwa wyższego w zakresie rolnictwa – Georgikon. Tutaj też znajduje się trzeci co do wielkości zamek w kraju. Nosi imię Festetics György – założyciela wyżej wymienionej instytucji. Drugi szlak tego regionu prowadzi przez basen Káli, a dolina Zalahalápihegy i Lesencék oczarowuje gości. Zabytek Tapolcy i znana na świecie jaskinia z jeziorem jak również Festiwal Sztuki w Dolinie przyciągają turystów.

całkowity obszar regionu – 5344 ha
według ewidencji gmin winnych – 1497 ha
ilość miejscowości wchodzących w skład regionu 23

Region rozciąga się u podnóży południowego Bakony i pasma gór Keszthely, między górami, na stokach basenu Káli. Z powodu zróżnicowania krajobrazu region dzieli się na 3 następujące części: Káli – składający się z 6 miejscowości; Balatonederics-lesence – 7 miejscowości; Cserszeg – 10 miejscowości.
Bogactwo terenu pagórkowatego jest zróżnicowane, co wpłynęło na ukształtowanie się sprzyjających warunków mikroklimatycznych. Formacje gleb – to przeważnie ziemie brunatne.
Obecnie we wszystkich trzech częściach regionu uprawia się gatunki białego winogrona, a spośród nich: Olaszrizling, Chardonnay, Tramini, Rizling szilváni, Szürkebarát, Cserszegi dające korzenne wino i Ottonel dające wino muszkatułowe. Spośród czerwonych winogron – zweigelt. Tylko w okolicy Káli produkuje się wino Furmint i Sárga. W okolicy Balatonederics-lesence – Pinot blanc; w rejonie Cserszeg – Nektár. Wina ztego regionu mają wyborny, kwaskowaty smak, bogactwo aromatu i elegancki wygląd.

 

Region Etyek-Buda

Region jest bardzo rozproszony. Można tu dojechać z wielu kierunków, dlatego turystyka spełnia tutaj dużą rolę. Z powodu przepięknej okolicy i bliskości Budapesztu region ten jest ulubionym miejscem turystów. W czasie wycieczki szlakiem wina oprócz piwnic warto odwiedzić kaplicę z IV w. oraz malowidła w kościele w Etyek. Malowniczo piękna aleja platanów prowadzi do arboretum.

 

całkowity obszar regionu  7117 ha

według ewidencji gmin winnych  1480 ha

ilość miejscowości wchodzących w skład regionu  20

 

Pierwszą wzmiankę o nazwie gminy Etyek szacuje się na XIV w., ale dane dotyczące uprawy winogron i produkcji wina pochodzą z XIII w. Obecnie region składa się z dwóch części: Etyek (14 miejscowości) i Buda (6 miejscowości) Ta ostatnia przyłączyła się do regionu w 1998 roku.

Klimat charakteryzuje się niezbyt srogimi zimami i stosunkowo chłodnymi latami.

Obecnie w obu regionach uprawia się 28 gatunków winogron. Spośród białych gatunków należy wymienić: Chardonnay, Királyleánka, Olaszrizling, Rizlingszilváni, Ottonel dający wino muszkatułowe, Sauvignon, Szürkebarát, Zenit, Zöld veltelini, Pinot blanc, Sárga dający wino muszkatułowe, Cserszegi dające wino korzenne, Zala gyöngye, Juhfark, Tramini, Karát, Viktória  gyöngye, Zengő i Zefir. Wśród czerwonych szczepów mamy: Cabernet franc i sauvignon, Kékfrankos, Merlot, Kékportó, Pinot noir, Zweigelt i Turán. W znaczących ilościach produkuje się podstawowe składniki służące do wytworzenia szampana, głównie Chardonnay.

Lista osobista

A jak ABC – Węgierskie sklepy w których zawsze znalazłem coś dobrego. Kiedyś wydawało mi się, że były tam rzeczy, które w Polsce można było dostać tylko w Peweksie. Teraz wiem, że w węgierskich ABC są rzeczy, których w Polsce nigdzie się nie dostanie. Nie dlatego, że Peweksów już nie ma, ale dlatego, że żaden polski spożywczak nie sprzedaje „Traubisody” (patrz pod „T”) i „Turo Rudi”.

B jak Budapeszt – Najpiękniejsza stolica jaką znam. Miasto secesji, mostów na Dunaju i wspomnień z młodości. W zasadzie miejscom w Budapeszcie mógłbym poświęcić odrębny alfabet, ale to może innym razem. Tymczasem zapraszam do litery „K”.

C jak Cserepfalu – Mała wioska w pobliżu Mezokovesd, u stóp Gór Bukowych. Zbocza z winnicami i nierozerwalnie z nimi związanymi winnymi piwniczkami wykutymi w skałach. Podobnie wykute w skałach mieszkalne jaskinie „Kis America”. I ta wieczorna cisza, która na przeciętnym mieszczuchu przyzwyczajonym do wszechobecnego hałasu robi piorunujące wrażenie.

D jak Demjen – Nasze ulubione kąpielisko. Nie ogromne, nie mające największej liczby atrakcji, ale najsympatyczniejsze i mające wszystko to co potrzeba. Ach, gdyby tak na starość można było tam mieszkać i moczyć kości w takim termalnym basenie z widokiem na wzgórza.

E jak Eger – Miasto wina, basenów i zamku na wzgórzu skąd roztacza się wspaniały widok na leżące w dole kamienice i egzotyczny minaret, na który już na pewno nie wejdę, bo sam widok fotografii barierek na jego szczycie powoduje lęk wysokości.

F jak forum  - Miejsce gdzie spotkałem wielu Starych Znajomych, chociaż nikogo z Was osobiście nie jeszcze nie widziałem. Jedno z niewielu miejsc w internecie, gdzie wchodzę nie z obowiązku, ale dla przyjemności.

G jak „Gulasz z Turula” – Jedyna książka jaką w dorosłym życiu czytam przynajmniej raz do roku. W dzieciństwie dotyczyło to książek Niziurskiego, czy Nienackiego. Teraz zastąpił ich Krzysztof Varga. Czytam „GzT” także dlatego, że odnajduję tam moje znajome miejsca, a wartością dodaną jest to jak zostały one opisane. 

H jak Hajdunanas – Dlaczego nie Hajduszoboszlo? Bo to spokojne miasteczko na węgierskiej prowincji z sympatycznym zespołem basenów, wolę od hałaśliwego i pełnego turystów Haj-lo, w którym większość tych turystów nie widzi potrzeby nauczenia się po węgiersku „dzień dobry” i „dziękuję”. Wolę tak bardzo, że w Haj-lo jeszcze nie byłem i nie wiem, czy w ogóle kiedykolwiek tam pojadę. A do Hajdunanas z chęcią zajrzę po raz kolejny, chociażby na jeden dzień, aby poczuć wolniejsze tempo życia.

I jak idojaras – Czyli pogoda. Mam wrażenie, że na Węgrzech jest lepsza pogoda, niż w Polsce. Myślę o tej pogodzie wyrażonej na skali barometru i termometru i o pogodzie ducha.

J jak język węgierski – Chyba nigdy się go dobrze nie nauczę. Ale i tak mam satysfakcję, że dzięki tym słowom, które znam, ja lepiej rozumiem Węgrów, a oni lepiej rozumieją mnie. Dosłownie i w przenośni.

K jak Kobanya – Ta dzielnica jest mi najbliższa, bo był czas kiedy pomieszkiwałem na Halom koz, niedaleko Halom utca, w normalnym węgierskim bloku wśród Węgrów. Chodziłem do parku Czajkowskiego, a codzienne zakupy robiłem w zwyczajnym osiedlowym „ABC” przy Zalka Mate ter. A spośród ówczesnych marketów najbardziej lubiłem „Sugar” położonym na północnej granicy tej dzielnicy przy Ors Vezer ter. Ech … wspomnienia.

L jak lato – Dla mnie kojarzy się z wyjazdem na Węgry. Wszystkie inne wakacyjne wycieczki i pobyty, to tylko uzupełnienie.

M jak Mezokovesd – A w zasadzie Zsory, czyli dzielnica letniskowa w tym miasteczku. Najczęstsza baza w czasie węgierskich wyjazdów. Domki przy prostokątnej siatce maleńkich uliczek (patrz „U”), po których obok rzadko jeżdżących samochodów poruszają się czterokołowe rowerowe pojazdy z tamtejszej wypożyczalni. Tempo życia jest tam inne, bo nikt się spieszy.

N jak nehez – Czyli „trudny, trudna, trudne”. Tego słowa używam często, gdy tłumaczę się, że ciężko mi wymówić jakieś słowo. Gdy jeszcze dodam słowo „sajnos”, to Węgrzy ze zrozumieniem kiwają głowami. Ale doceniają, że przynajmniej się staram.

O jak owoce – Dodam jeszcze warzywa. Z owoców przede wszystkim arbuzy (patrz także pod „V”), z warzyw papryka (patrz pod „P”). Niby większość z nich można spotkać w Polsce, ale na Węgrzech jakoś inaczej smakują. Nigdy nie wiem, czy to obiektywna kwestia kubków smakowych, czy subiektywna kwestia wakacyjnego nastroju.

P jak papryka – Papryka to Węgry. Jest nawet polskie zagłębie paprykowe pod mazowieckimi miejscowościami: Przysuchą i Potworowem. Ale i tak dla mnie prawdziwa papryka jest tylko węgierska. Pod różnymi postaciami. Słodka i ostra, a najlepsza jest ta półostra, podłużna seledynowa. Świeża i w słoikach, tu najlepsza jest nieduża, okrągła, marynowana.

R jak Rendorseg – Czyli tamtejsza Policja. Z jednej strony zawsze z niepokojem patrzę na węgierskie radiowozy, czy przypadkiem nie chcą mnie zatrzymać, bo o wysokości mandatów krążą legendy. Jednak z drugiej strony nie czuję z ich strony ewentualnej nieobliczalności, czy też nawet złośliwości, z której w internetowej rzeczywistości jest znana chociażby policja czeska i słowacka. Na razie nie miałem spotkać się oko w oko z węgierskimi policjantami. No i może niech tak zostanie.

S jak salami – W zasadzie nawet nie bardzo lubię. Ale głównie dotyczy to polskich zamienników. Bo tamtejsze oryginalne salami smakuje i pachnie całą swoją węgierskością. Gdy jeszcze długo po przyjeździe ukroję plasterek, to wracają wspomnienia.

T jak Traubisoda – Moja płynna słabość. Niby tylko winogronowy napój gazowany, a jednak to coś więcej. Kiedyś w szklanej półtoralitrowej butelce zamykanej metalowym kapslem, teraz zunifikowana w PET-plastiku z nakrętką. Pojawiła się w ciemnym kolorze, a także dietetyczna ze słodzikiem. Ale dla mnie i tak najlepsza jest ta tradycyjna – jasna, z niezdrowym cukrem. Bez Traubisody nie ma wakacyjnych kolacji (patrz „V”).

V jak vacsora – Czyli Kolacja. Najważniejszy wakacyjny węgierski posiłek. Śniadania są szybkie, bo przyjeżdża się po to aby zwiedzać, czyli trzeba szybko wyjść. Obiad, to najczęściej przekąska gdzieś po drodze lub na basenach. A kolacja, to zwieńczenie dnia. Warianty są dwa: wyjściowy (to najczęściej w zasadzie obiadokolacje), w którejś z knajpek lub domowy z obowiązkowym zestawem: pszenne pieczywo, paprykowe wędliny, papryka we wszelkiej postaci, Traubisoda do picia i arbuz na deser. Nieeeeebooooo w gębie.

U jak ulica, utca – W obu językach na „U”. Mam swoje ulubione w małych miasteczkach i w dużym Budapeszcie. Te pierwsze są w Mezokovesd, Tokaju, czy maleńkim Cserepfalu, te drugie są w różnych dzielnicach stolicy. Nie sposób ich wszystkich wymienić, ale jedną muszę. To Wesselenyi utca w VII dzielnicy. Dla mnie żywe muzeum węgierskiej historii: ślady żydowskiej obecności, secesyjne elementy, kamienice pamiętające CK Monarchię.

W jak wino – Nie piję alkoholu. Tak sobie kiedyś postanowiłem. Ale gdy czytam wpisy forumowych Ekspertów od wina, to dochodzę do wniosku, że węgierskie wino, to nie jest taki sobie napój z kilkunastoma procentami służącymi do poprawy nastroju. To część węgierskiej historii, tradycji i kultury. A jeszcze te wykute w skałach piwniczki z beczkami. Według niektórych może popełniam bluźnierstwo, ale napiszę, że trochę Was miłośników wina rozumiem, bo moja ulubiona Traubisoda też jest z winogron.

X jak X muza – Zaskakująco dużo jest związków polskiego i węgierskiego kina. Polscy aktorzy grający w węgierskich filmach. Marta Meszaros, to prawie pół-Polka. Są węgierskie akcenty w polskich komediach („Czterdziestolatek”, „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”, CK Dezerterzy” ). Ale dla mnie synonimem węgierskiego kina jest Miklos Jancso i jego filmy o trudnej, węgierskiej historii. I te ujęcia bezkresnych równin puszty, na tle których rozgrywają się ludzkie dramaty.

Z jak zene – Czyli muzyka. Nie mam swojego ulubionego zespołu. Chyba nawet nie potrafię wymienić żadnego węgierskiego przeboju, oczywiście oprócz „Dziewczyny o perłowych włosach”. Ale gdy włączę w samochodowym odtwarzaczu płytę z węgierskim czardaszami, to odżywają wszystkie przyjemne wspomnienia.